Przyjaciele Miasta Gryfowa

Symbol przedstawiony na kamienicy

Symbol przedstawiony na kamienicy

  Autorem niniejszego artykułu jest Pan Andrzej Ropek.  Symbol przedstawiony na kamienicy jes...

17 wiek - Czas wojen i prześladowań na tle religijnym.

17 wiek - Czas wojen i prześladowań na tle religijnym.

1605 – Odbudowano kościół, po pożarze z 1603 roku. ...

15 wiek - Początek panowania Schaffgotschów.

15 wiek - Początek panowania Schaffgotschów.

1419 – Umiera Gotthard von Gotsche Schoff (Gotsche Schoff II), pierwszy z rodu, który zarządzał...

13 wiek - Rozbudowa i nadanie praw miejskich.

13 wiek - Rozbudowa i nadanie praw miejskich.

1200 – Zakłada się, że w tym czasie rozbudowano warownię nad Kwisą. ...

  • Symbol przedstawiony na kamienicy

    Symbol przedstawiony na kamienicy

  • 17 wiek - Czas wojen i prześladowań na tle religijnym.

    17 wiek - Czas wojen i prześladowań na tle religijnym.

  • 15 wiek - Początek panowania Schaffgotschów.

    15 wiek - Początek panowania Schaffgotschów.

  • 13 wiek - Rozbudowa i nadanie praw miejskich.

    13 wiek - Rozbudowa i nadanie praw miejskich.

Ścieżka:   Start Artykuły Serie artykułów Skarby Gryfowa i okolic

 Stwórz PDF   Email  Drukuj 

Skarby Gryfowa i okolic. Część 2: Śląskie schowki, instytut badawczy i „ojciec medycyny kosmicznej” w Rząsinach, cz. 1

Napisał / Dodał Greiffenberger dnia 22 lutego 2010 | Oglądano 1009 raz(y)
(5 głosów)

W 1941 r. pewność Hitlera, że na ziemię niemiecką nie spadnie żadna wroga bomba, runęła jak runęło wiele obiektów w Berlinie podczas jednego z alianckich bombardowań. W 1942 r. bombardowania te nasiliły się i było już wiadomo, że pewne strategiczne instytucje oraz bezcenne zbiory należy przenieść z miast zagrożonych nalotami na obszary, które pod tym względem wydawały się być bezpieczniejsze. W grę wchodziły przede wszystkim miejsca położone z dala od wielkiego przemysłu Rzeszy, który był naturalnym i strategicznym celem alianckich sił powietrznych.

Stosunkowo wcześnie podjęto decyzję o ukryciu w bezpiecznym miejscu bezcennych zbiorów Pruskiej Biblioteki Państwowej w Berlinie. Rozśrodkowanie zbiorów rozpoczęto w 1941 r. a zakończono wiosną 1944 r. W sumie Berlin opuściło około trzy miliony woluminów, które zostały zdeponowane w 29 miejscach ówczesnej Rzeszy. Część z nich została przewieziona na Dolny Śląsk i ukryta w zamku Fürstenstein (zamek Książ). Przygotowywanie zamku na kwaterę Hitlera spowodowało jednak, że zagrożenie dla drogocennych zbiorów było zbyt duże i dlatego podjęto decyzję o przewiezieniu ich do niewielkiej miejscowości Grüssau położonej niedaleko Kamiennej Góry. Tuż po wojnie miejscowość tę nazywano Krasnoborem, a później Krzeszowem. Zbiór ukryto na terenie klasztoru Cystersów, a dokładnie w barokowym kościele pod wezwaniem Najświętszej Panny Marii. 505 skrzyń umieszczono na strychu tego kościoła, gdzie przeleżały do końca wojny. Nieodkryte w czasie działań wojennych przez żołnierzy Armii Czerwonej skrzynie trafiły w 1945 r. w ręce polskich uczonych, którzy zabezpieczyli zbiór i przewieźli go do Krakowa, gdzie do dzisiaj jest przechowywany w Bibliotece Jagiellońskiej. Cóż zawierał ów „skarb” Pruskiej Biblioteki Państwowej? W polskich rękach znalazł się bezcenny zbiór rękopisów, autografów i spuścizny najznamienitszych nazwisk kultury europejskiej, m.in. Goethego, braci Grimm (znanych jako zbieracze bajek, ale i jako wybitni naukowcy), Hegla i Herdera, rękopisy i druki muzyczne, a wśród nich m.in. rękopisy Ludwiga van Beethovena, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Johanna Sebastiana Bacha i wielu innych, zbiory orientalne obejmujące druki i rękopisy chińskie, koreańskie, arabskie i syryjskie, druki wydane po 1501 roku, m.in. najstarsze wydanie Biblii w tłumaczeniu Marcina Lutra z 1522 r., jak również inkunabuły, czyli druki wydane przed umowną datą 31 grudnia 1500 r. (Por. Zdzisław Pietrzyk: Zbiory z byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej w Bibliotece Jagiellońskiej. W: Almamater. Nr 100, 02/2008, str. 15-19.) Także archiwalia z zagrożonych nalotami miast śląskich starano się umieścić w bezpieczniejszych miejscach. Śledząc przed laty losy cechowych, pergaminowych dokumentów śląskich, napotkałem nazwę miejscowości, która w tym względzie odegrała bardzo ważną rolę. Mowa tu o Grasleben, niewielkiej miejscowości leżącej w Dolnej Saksonii, niedaleko Magdeburga. Istniała w niej kopalnia soli, do której w październiku 1944 r. ewakuowano 173 skrzynie z dokumentami pergaminowymi z Archiwum Państwowego w Katowicach. Również Archiwum Państwowe we Wrocławiu podjęło decyzję o ewakuacji najcenniejszych dokumentów historycznych w bezpieczne miejsce dyslokacji. Jednak z powodów technicznych tylko część archiwaliów z Wrocławia dotarło do Grasleben. Były to najstarsze dokumenty, m.in. dokumenty klasztoru w Czarnowąsach koło Opola (1223-1559), dokumenty Kolegiaty w Opolu (1226-1297), dokumenty Kolegiaty w Nysie 1227-1501). Pozostałe dokumenty zostały rozlokowane w schowkach na terenie Śląska, bądź ewakuowane na dzisiejsze tereny Czech. Gdzie znajdowały się owe schowki? Najczęściej w małych miejscowościach nienarażonych na naloty, w znajdujących się w nich dworach i pałacach. Po wojnie duża ich część została zabezpieczona i powróciła do Wrocławia, także dokumenty przechowywane w kopalni soli w Grasleben. Część z nich jednak zaginęła. Z całą pewnością miejscami przechowywania wartościowych archiwaliów były Szklarska Poręba, Ramułtowice koło Środy Śląskiej oraz pałac w Kamieńcu Ząbkowickim. Także prywatne archiwa i biblioteki ukrywano w wiejskich posiadłościach śląskich. Przykładem tego jest ukrycie zbioru pergaminów Henckela von Donnersmarcka na zamku Zedlitzów w miejscowości Nowy Kościół koło Złotoryi. Śląskie majątki położone z dala od bombardowanych miast dawały jednak schronienie nie tylko cennym zbiorom bibliotecznym i archiwalnym. Także niektóre instytucje, których pierwotne lokalizacje to Berlin i inne ośrodki naukowe i militarne Rzeszy, szukały schronienia przed nasilającymi się bombardowaniami, bądź też szukały nowej lokalizacji z powodu zbombardowania ich dotychczasowej siedziby. Taki właśnie los spotkał berliński Instytut Medycyny Lotniczej (Luftfahrtmedizinisches Institut = IML), który m.in. na zlecenie Ministerstwa Lotnictwa Rzeszy (Reichsluftfahrtsministerium) przeprowadzał eksperymenty medyczne na rzecz lotnictwa. Po nasileniu się nalotów na Berlin w drugiej połowie 1943 r. i zbombardowaniu budynku Instytutu przy Scharnhorststraße prof. Hubertus Strughold podjął decyzję o przeniesieniu Instytutu do tzw. „Ausweichstelle” Welkersdorf. Język propagandy III. Rzeszy nie tolerował słów ucieczka, ewakuacja i odwrót, stąd też miejsce ewakuacji nazywano określeniem, które pochodziło od niem. ausweichen, co oznacza zrobić unik. Welkersdorf zaś to dobrze znane nam Rząsiny, malownicza wioska położona na zboczu wzniesienia, którego szczyt wieńczy stożek skalny z romantyczną ruiną zamku Podskale (niem. Burg Talkenstein). Na nową siedzibę Instytutu wybrano położony niżej pałac. [singlepic id=1900 w=320 h=240 float=]Fot. Zamek Podskale Kim był profesor Hubertus Strughold? Był niemieckim naukowcem zajmującym się doświadczeniami związanymi z zachowaniem się organizmów żywych w warunkach lotu. W czasie wojny pracował w Ministerstwie Lotnictwa Rzeszy w nowo utworzonym Instytucie Medycyny Lotniczej. Brał udział, a przynajmniej zezwalał na eksperymenty medyczne przeprowadzane na ludziach, przede wszystkim więźniach obozu w Dachau. Po wojnie nie został oskarżony w procesie norymberskim za zbrodnie, ale wydawał opinie mające pomóc w obronie oskarżonych lekarzy-zbrodniarzy. W ramach tajnej amerykańskiej operacji paper clip, mającej na celu wykorzystanie wiedzy hitlerowskich naukowców w zamian za nieskazywanie ich za popełnione zbrodnie oraz nadanie im obywatelstwa USA, wyjechał w 1947 r. do Stanów Zjednoczonych, gdzie stworzył Centrum Medycyny Kosmicznej. Miał znaczny udział w przygotowywaniu programu Apollo. [singlepic id=1896 w=320 h=240 float=]W Stanach Zjednoczonych uznawany jest za „ojca medycyny kosmicznej”. Wydarzenia, o których chciałbym Państwu opowiedzieć, a które miały miejsce pod koniec wojny w Rząsinach i okolicach, zostały przedstawione w książce „Mein Leben. Wie sich Glück und Verdienst verketten” (Moje życie. Jak szczęście i zasługi się ze sobą wiążą), w której jej autor, niemiecki profesor zoologii Hansjochem Autrum opisuje m.in. swój udział w pracach prowadzonych przez Instytut Medycyny Lotniczej, także w pałacu w Rząsinach. (Por. Hansjochem Autrum: Mein Leben. Wie sich Glück und Verdienst verketten. Berlin; Heidelberg 1996). Profesor Autrum był pracownikiem Instytutu Zoologii Uniwersytetu w Berlinie, ale został oddelegowany do prac w Instytucie Medycyny Lotniczej. Instytut ten wsławił się niechlubnie przeprowadzaniem na potrzeby Luftwaffe eksperymentów związanych z niskim ciśnieniem i oziębianiem na więźniach obozów koncentracyjnych. Uczestniczący w tych doświadczeniach współpracownik IML lekarz sztabowy, dr med. Hermann Becker-Freyseng, referent medycyny lotniczej w Urzędzie Inspektora Sanitarnego Luftwaffe zasiadł po wojnie na ławie oskarżonych w procesie norymberskim i został skazany na 20 lat więzienia. Kara ta została później zamieniona przez Amerykanów na 10 lat pozbawienia wolności. (Por. Lucjan Golec: Nieludzkie eksperymenty w medycynie lotniczej. W: Polski Przegląd Medycyny Lotniczej. Nr 3, tom 11/2005, str. 303-311) Bezpośredni zwierzchnik prof. Autruma, prof. Strughold miał odmówić przeprowadzania eksperymentów na więźniach, uzasadniając to zbyt dużym wpływem czynników psychologicznych w wypadku ludzi na wyniki doświadczeń i jego zespół przeprowadzał eksperymenty według relacji Autruma wyłącznie na zwierzętach lub na członkach tego zespołu (Ten sąd Autruma o Strugholdzie nie ma potwierdzenia w rzeczywistości – przyp. autora). Autrum zajmował się w IML badaniami nad adaptacją oka w ciemności, a później Strughold powierzył mu także przeprowadzanie eksperymentów na owczarkach niemieckich, które miały na celu ocenę reakcji organizmu na nagły spadek ciśnienia. [singlepic id=1901 w=320 h=240 float=]Po zbombardowaniu siedziby IML w Berlinie doświadczenia te kontynuowano w pałacu w Rząsinach. Autrum przewiózł aparaturę badawczą najpierw do gospodarza we wsi Klaistow koło Poczdamu, gdzie mieszkała jego żona z córką, a następnie za pomocą oddanego mu do dyspozycji przez Strugholda ciężarowego samochodu Wehrmachtu napędzanego gazem drzewnym przetransportował aparaturę do Rząsin. Drogę, około 290 km samochód pokonał w dwa dni. Paliwo uzyskiwane z destylacji drewna nie pozwalało na rozwijanie większych prędkości. Wśród przewożonego sprzętu znajdował się - według Autruma pierwszy na świecie - wzmacniacz napięcia prądu stałego dużej mocy, który służył do wzmacniania niewielkiego napięcia powstającego na gałce ocznej. Po przybyciu do Rząsin Autrum zamieszkał w dwupokojowej kwaterze wynajętej u miejscowego gospodarza Schwertnera. Wkrótce dołączyły do niego żona, czteroletnia córka, pomoc domowa, asystentka Herta Tscharntke, a trochę później oddelegowana także do pracy w IML doktorantka Wilfriede Schneider. Z pracowników naukowych do Rząsin przybył oprócz szefa zespołu Strugholda także Hans Denzer, któremu towarzyszyły żona i dzieci. Autrum jeździł raz w tygodniu pociągiem z Gryfowa do Berlina, gdzie prowadził w Instytucie Zoologii zajęcia ze studentami. Oprócz badań nad zachowaniem się organizmów w symulującej rozszczelniony na dużej wysokości samolot komorze niskich ciśnień oraz badań nad adaptacją oka w ciemności Autrum otrzymał także polecenie zbadania wpływu radioaktywnego fosforu na organizmy żywe. W Berlinie zdobył próbki radioaktywnego fosforu oraz elementy do budowy licznika Geigera-Müllera, który zmontował już w Rząsinach. Po przeniesieniu IML do pałacu zadbano o odpowiednie zasilanie dla przywiezionych tu urządzeń. Konieczne było przyłączenie zasilania z przebiegającej nieopodal linii wysokiego napięcia wynoszącego 5000 V. Infrastrukturę zasilającą i instalację 220 V wykonali – jak pisze Autrum – sami pracownicy IML. Do ich dyspozycji oddano także pięciu rosyjskich jeńców, których ściągnięto do Rząsin z położonego nieopodal Görlitz obozu. Jeńcy ci pochodzili z Baku. Wraz z pilnującym ich żołnierzem zakwaterowani byli w karczmie. Przetwornik napięcia dostarczyło Luftwaffe. Umieszczono go w piwnicy pałacu. Na pierwszym piętrze mieszkała właścicielka pałacu oraz znajdował się gabinet Strugholda. W piwnicy, w składzie na wino Autrum urządził swoje laboratorium. [singlepic id=1902 w=320 h=240 float=][singlepic id=1903 w=320 h=240 float=] Doświadczenia związane z adaptacją oka w ciemności przeprowadzał w pomieszczeniu na poddaszu, które łatwo było zaciemnić. Dlaczego wybrano ten pałac i na jakich warunkach właścicielka wynajęła pałac Instytutowi Medycyny Lotniczej, pozostaje to dla mnie w tej chwili zagadką. cdn. [Serdeczne podziękowania za zdjęcia majątku Welkersdorf/Rząsiny kieruję na ręce pana Jarosława Szarneckiego]

 

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież