Przepisy przeciwpożarowe w dawnym Gryfowie Śląskim.

Dodał(a) Jan Wysopal dnia 02 marca 2010 o godzinie 04:50 do kategorii: Artykuły

W niedzielę 16 lipca 1617 roku w czasie mszy, która odbywała się w naszym kościele podniósł się alarm, ktoś krzyknął że w mieście wybuchł pożar. Paliło się siedem domów niedawno odbudowanych z drewna po wielkim pożarze z 1603roku. Na szczęście tego dnia był w kościele pan zamku „Gryf” Johann Ulrich von Schaffgotsch. Kazał zaraz przyprowadzić swojego rumaka , dosiadł go i pokłusował w kierunku pożaru. Na jego rozkaz , obywatele miasta ustawili się w dwa szpalery i zaczęli gasić ogień, podając sobie wiadra z wodą z rąk do rąk. Graf Schaffgotsch tak kierował akcją gaszenia pożaru, by nie tylko ugasić płonące się domy, ale by ogień nie przeniósł się na następne budynki. Dzięki sprawnej organizacji w trakcie gaszenia ognia, uniknięto tragedii z 1603 roku gdy spłonęło prawie całe miasto. Z tego wydarzenia burmistrz i rada miasta, wyciągnęła wnioski i postanowiła uchwalić zarządzenia, regulujące zachowanie się obywateli miasta w czasie pożaru, oraz jak zapobiegać zaprószeniom ognia.
Wszyscy którzy myślą że Opatrzność Boska ochroni ich domostwa przed ogniem, mają święty obowiązek pilnować swoich palenisk i kominów. Mają kazać swojej służbie i pouczyć ją by od rana do wieczora miała baczenie na ogień w piecach i paleniskach.
Zakazane jest ścielić słomą podłogę w izbie mieszkalnej i wymiatanie popiołu z pieca na podłogę.
Zakazane jest, przyświecać sobie pochodnią w stajniach, komorach i w izbie kąpielowej.
Każdy gospodarz domu ma mieć beczkę wody na noc w domu. Od Wielkiejnocy do św. Michała beczka z wodą ma stać przed drzwiami domu, odpowiednio szeroka by móc zaczerpnąć wodę wiadrem.
Gospodarz który posiada więcej zabudowań ma mieć, drabinę, bosak i wiadra na wodę. Zaprzysięgli radni mają cztery razy do roku , skontrolować każdy dom i sprawdzić wykonanie poleceń Magistratu. Jeśli by ktoś nie wykonał poleceń burmistrza i rady, ma być karany na ciele i majątku.
Gdy gospodarz domu zauważy ogień ma głośnym krzykiem zaalarmować sąsiadów i ludzi. Jeśli by jednak się pomylił i krzyczał na próżno , nie wolno Go karać.
Urzędujący burmistrz i sędzia mają jak najszybciej przybiec do pożaru, a ludzie mają ich słuchać i wykonywać ich rozkazy.
Nikt nie może przybiec do pożaru z pustymi rękami, każdy ma wziąć a to drabinę, bosak lub wiadro.
Do pożaru najpierw mają przybiec, cieśle, murarze i browarnicy oraz ich czeladnicy i uczniowie.
W czasie pożaru jest wiele niepotrzebnych osób i gapiów, dlatego kobiety mają zostać w czasie pożaru w domu, a dwóch radnych ma tego przypilnować.
W czasie gaszenia ognia, wszystkie paleniska w pozostałych budynkach mają być wygaszone.
Obywatele posiadający konie, mają dowozić wodę w miejsce pożaru. Kto pierwszy przywiezie wodę do gaszenia ognia, ma od rady miasta dostać pół talara.
Ten kto nie pomaga przy gaszeniu ognia, a tylko pszeszkadza i się gapi ma zostać ukarany na ciele i majątku.
Jak poważnie było traktowane niebezpieczeństwo pożaru w mieście, niech świadczy fakt, że w 1671 roku burmistrz i rada miasta kazała w Wrocławiu zbudować pompę gaśniczą , która sprawdziła się już w akcji 1673 roku gdy od pioruna zapaliła się wieża kościelna w wsi Wieża. Dzięki tej pompie i dzielności pradawnych strażaków uratowano wtedy przed całkowitym spaleniem kościół i sąsiednie zabudowania.
Źródło: Kroniki Gryfowskie.

VN:F [1.3.4_676]
Rating: 2.5/5 (2 votes cast)

Dodaj odpowiedź

CAPTCHA Image Audio Version
Reload Image